niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział piętnasty

- Dzień dobry- powiedziałam z uśmiechem otwierając oczy. Klaus obudził mnie pocałunkiem.- Co to, śniadanie do łóżka?- zapytałam.- Nie wiedziałam, że z ciebie kucharz, muszę to zapisać w kalendarzu, będę cię częściej zaganiała do kuchni- uśmiechnęłam się.
- Możesz zawsze mnie tam gonić- odpowiedział.- Straszny z ciebie śpioch, dobrze spałaś?- zapytał, głaskając mnie po ramionach.
- Wspaniale- odpowiedziałam.- Jednak, która jest godzina- spojrzałam na zegarek.- Co już ósma, gdzie są dzieci, muszę się nimi zająć- pospiesznie wyskoczyłam z łóżka.
- Kochanie, może zanim wyjdziesz, ubierzesz cokolwiek- zasugerował Klaus, dopiero teraz zorientowałam się, że jestem naga, zawstydziłam się.
- Nie patrz tak- powiedziałam, widząc, że mi się przygląda.- Ty miałaś czas, żeby się ubrać- uśmiechnęłam się.- To nie jest sprawiedliwe.
- Caroline, pora, żebyś się nauczyła, że życie nie jest sprawiedliwe- odpowiedział.
- Masz taką triumfalną minę, że chyba powinnam się obrazić- powiedziałam.- Chodźmy lepiej sprawdzić co robią nasze dwa łobuzy, bo jeszcze rozniosą nasz dom, a my nawet tego nie zauważymy.
- Tak jest, pani Mikaelson- nie potrafiłam się nie uśmiechnąć.

- Tato, tato zabiezesz nas kiedys do swojej pracy?- zapytał Oskar, a mnie, aż serce topniało, widząc jak dzieci żegnają się z Klausem.
- Kiedy będę miał trochę wolniejszy dzień, poproszę mamę, żeby was przywiozła- odpowiedział.
- Tata, a powies nam kim są Ci ludzie, któzy chodza pod nasym domem?- zapytała Cassie.- Dlacego lobią nam zdjecia?
- Tata ma bardzo odpowiedzialną pracę, dlatego ludzie chcą wiedzieć co robi jego rodzina- wtrąciłam się.- Teraz chodźcie, tata musi już wychodzić, a my zajmiemy się swoimi sprawami- dodałam.
- Pójdziemy się pobawić na plac zabaw?- zapytał Oskar.- Tam bedzie Flola, bawimy się lazem w piasku- miał taką rozanieloną minę, że nie potrafiłam się nie zgodzić.
- Oczywiście kochanie- odpowiedziałam.- Jednak mówi się Flora, pamiętaj o wymowie r, a teraz wypuście tatę do pracy- obydwoje jak na zawołanie, puścili Klausa z objęć i wybiegli do ogrodu.
- No wiesz- powiedział Klaus.- Moje dzieci wolą plac zabaw ode mnie- dodał.- Jednak korzystając z okazji- chwycił mnie w ramiona.- Pocałuje moją żonę- nasze usta złączyły się w pocałunku, który prawie natychmiac został przerwany przez dzwonek do drzwi.- Ludzie mają cudowne wyczucie czasu- powiedział Klaus, odwracając się ode mnie i otwierając drzwi.- Braciszku, co ty tutaj robisz?- zapytał.- Myślałem, że jesteś w Nowym Jorku.
- Byłem, ale mam bardzo ważną sprawę do Caroline- spojrzałam na niego pytająco.- Mogę wejść?
- Oczywiście wchodź- odpowiedział Klaus.- Jednak musisz mi wybaczyć, śpieszę się do pracy- powiedział.- Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej, do zobaczenia- dodał, wychodząc.

- Napijesz się ze mną kawy?- zapytałam, prowadząc Elijah'ę do stolika w ogrodzie.
- Z przyjemnością- odpowiedział.- Jak widzę między tobą, a Klausem dobrze się układa, dużo mnie ominęło?- zapytał.
- Nie wierzą, że to mówię, ale jest naprawdę bardzo dobrze- odpowiedziałam.- Sama się tego nie spodziewałam. Jednak ty lepiej powiedz, co to za ważna sprawa, z którą przyszedłeś?- zapytałam.
- Właśnie, mam dla ciebie bardzo interesującą propozycje- przysiadłam się do niego.- Mianowicie, mam w tutejszym szpitalu przyjaciela, jest ordynatorem i ostatnio w rozmowie, powiedział mi, że jego najlepszy chirurg właśnie odchodzi na emeryturę i poszukuje na jego miejsce godnego następcy- nie wiedziałam o co mu chodzi.- Pomyślałem o Tobie.
- Elijah, to bardzo wspaniałomyślne z twojej strony- powiedziałam.- Jednak z tego co pamiętam, sąd wydał mi zakaz wykonywania zawodu.
- Pamiętam, ale pomyślałem, że mógłbym w twoim imieniu wystąpić do sądu z wnioskiem o uchylenie tego zakazu- powiedział.- W końcu sytuacja uległa zmianie, a twoje małżeństwo z Niklausem może nam pomóc.
- Jesteś wspaniały- powiedziałem.- Jednak nie wiem czy ja się jeszcze do tego nadaje, w końcu nie pracuje w zawodzie od ponad roku, poza tym chyba nie mogłabym teraz zostawić fundacji i Eweline, nie po tym co dla mnie zrobiła.
- Tak się składa, że już z nią rozmawiałem- powiedział.- I tak się składa, że ona również uważa, że powinnaś skorzystać z takiej okazji, jednocześnie nie porzucając fundacji, Aktualnie sytuacja wygląda tak, że Eweline może sobie pozwolić na zatrudnienie drugiego lekarza.
- To znaczy, że straciłam pracę?- zapytałam.- Dlatego ty znów szukasz dla mnie kolejnego zajęcia, tak?
- Caroline, czy ty zawsze musisz być taka nieufna?- odpowiedział pytaniem.- Oczywiście, że nie straciłaś pracy. Jednak jeszcze raz ci powtarzam, że oboje z Eweline uważamy, że w przypadku takiej propozycji nie powinnaś się nawet zastanawiać. Daj spokój- dodał widząc moją powątpiewającą minę.- Uwielbiałaś przecież swoją pracę, a to dla Ciebie ogromna szansa.
- Masz rację- odpowiedziałam.- Ale przecież mam teraz dzieci na wychowaniu, a wiesz jak wygląda praca w szpitalu.
- Znajdujesz wymówki- zauważył.- Lepiej przyznaj, że boisz się powrotu do zawodu.
- Znów masz trochę racji- przyznałam.- Jednak to dość skomplikowane, myślę, że to kiepski pomysł, żebym wracała do bycia chirurgiem. Klaus, na pewno by się na to nie zgodził, nie ma o czym mówić.
- Moim zdaniem powinnaś to przemyśleć i porozmawiać z Niklausem- powiedział.- Jeżeli zmieniłabyś zdanie, zadzwoń do mnie, a umówię Cie na spotkanie z Williamem.
- Dobrze, zastanowię się- odpowiedziałam.- Jednak, nie miej zbyt wielkich nadziei. Lepiej powiedz jak Ci się układa. Znalazłeś kogoś, kto mógłby skraść Ci serce?- Elijah, tak rzadko opowiadał o swoim prywatnym życiu, że byłam bardzo ciekawa czy coś się u niego zmienia.
- Caroline daj spokój, kobiety raczej przede mną uciekają, niż się umawiają- odpowiedział.- Zresztą, która kobieta zdecydowałaby się na związek z takim mężczyzną jak ja? Nie mam takiego uroku osobistego jak moi bracia, poza tym jestem raczej zamknięty w sobie.
- Elijah, jesteś cudownym facetem, zasługujesz na kobietę, która cie doceni i stworzy z tobą prawdziwy dom- powiedziałam.- Wystarczy, że tylko odrobinę poszukasz.
- Caroline, już wiem dlaczego zmiękczyłaś nawet skamieniałe serce mojego brata- powiedział z uśmiechem.- Cudowna z Ciebie kobieta.
- Zawdzięczam Ci całe swoje życie- powiedziałam.- Pora żebym się odwdzięczyła- zadzwonił jego telefon.
- Wybacz Caroline, ale mam pół godziny, żeby dotrzeć na bardzo ważne spotkanie- powiedział wstając.- Mam nadzieję, że razem z Klausem i dzieciakami mnie odwiedzicie- pocałował mnie w policzek.
- Oczywiście, że tak- odpowiedziałam, odprowadzając go do drzwi.- Będziemy się zdzwaniać.

***

Kilka godzin później:

- To wspaniały pomysł- powiedziałem, kiedy Caroline, opowiedziała mi o propozycji, którą przekazał jej mój brat.- Uważam, że nie ma się nad czym zastanawiać, tylko Elijah już powinien napisać ten wniosek. Nie patrz tak- dodałem, widząc jej zdziwioną minę.- Przecież kochasz pomagać ludziom, to w czym problem?- zapytałem.
- Sama nie wiem- odpowiedziała.- To tak jakbym wracała do przeszłości, a przecież chciałam zacząć nowe życie. Nie chce żeby przeszłość kładła cień na nasze wspólne życie.
- Wyjaśniliśmy to już sobie- powiedziałem.- Śmierć Rebeki, nie ma nic wspólnego z tym co nas teraz
łączy, pamiętasz?- zapytałem.
- Naprawdę uważasz, że powinnam wrócić do pracy w szpitalu?- zapytała.- W końcu to by oznaczało, że ty musisz mi zacząć bardziej pomagać przy dzieciach. Czy to nie będzie zbyt kolidowało z twoimi obowiązkami w pracy?
- Kochana, zapominasz, że Oskar i Cassie za moment idą do przedszkola- zauważyłem.- Co w takim razie wymyślisz w tej chwili?
- Dobrze, dobrze, już nic- powiedziała.- Skoro, w takim razie, ty również uważasz, że powinnam wrócić do pracy w szpitalu, na pełen etat, zadzwonię jutro do Elijah'y i poproszę, żeby umówił mnie na spotkanie z tym ordynatorem, zadowolony?- zapytała.
- Jak najbardziej- odpowiedziałem.- Teraz chyba nadszedł czas, żebyśmy zajęli się sobą- pocałowałem ją namiętnie.
______________________________________________________________
Moi drodzy, na początek jak widać wróciłam z urlopu. Było genialnie, przede wszystkim zostałam narzeczoną, ale nie będę was zanudzać prywatą. Rozdział, może nie jest najwyższych lotów, ale pisałam go już dawno i nie chciało mi się go zmieniać, taki ze mnie leń, ale ja też mam wakacje i chce odpocząć.

Ps. Pojawił mi się nowy pomysł na Klaroline, taki mały powrót do korzeni bo dziejący się w świecie wampirów. Nie wiem jednak kiedy zacznę go publikować, zapewne kiedy skończę co najmniej jeszcze dwa opowiadania, ale chce wiedzieć co sądzicie o tym pomyśle?

Wasza Laura:)

3 komentarze:

  1. Rozdział świetny :)
    Nowe opowiadanie o Klaroline ? Jestem jak najbardziej za :D Czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały. Pozdrawiam i życzę dużo weny :D
    Ps. Gratulacje ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem za bardzobym chciała się zapytać czy będziesz kontynłować historię Klausa i Eleny hhistoria jest bardzo fajna Eliasch spadł z tą propozycją jak z nieba Klaus mnie rozbawił stwierdzeniem,że dzieci wolą plac zabaw od niego dobrze mieć takiego przjaciela jak Eliasch Carolinne ma rację co do niego liczę na kolejną historję Klaus Elena pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj. Naprawdę super rozdział. Fajnie, ze wciąż kontynuujesz tą historie. Cieszę się że Caroline i Klaus znaleźli wspólny język i dobrze się układa między nimi :) Mam nadzieję, ze nic tego nie zepsuje. To dobrze, że Care będzie mogła wrócić do swojego zawodu. Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że dodasz go szybko.
    P.S Zaczęłam coś nowego i bardzo serdecznie cię zapraszam http://icantseeclearnomore.blogspot.com/
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń